Aktualności
Piotr Raurowicz – „Uziemienie” – Najlepszy debiut Satyrykonu 2026
KIEDY: 2 czerwca – 1 sierpnia 2026, otwarcie 13 czerwca (sobota) o godz. 18:00
BLETY: Wstęp wolny
MIEJSCE: Galeria Satyrykon (Rynek 36)
Od 2 czerwca do 18 sierpnia Galeria Satyrykon zaprasza na wystawę „Uziemienie” Piotra Raurowicza, laureata nagrody za Najlepszy Debiut Satyrykonu 2026. Ekspozycję oglądać można od wtorku do piątku (godz. 11:00-18:00) oraz w soboty (godz. 10:00-14:00). Wernisaż odbędzie się drugiego dnia festiwalu – 13 czerwca o godz. 18:00. Wstęp wolny.
Piotr Raurowicz pochodzi z Kutna, studia skończył w Łodzi, ale to z Górami Świętokrzyskimi, gdzie mieszka, łączy się jego życie i sztuka. Obecnie zdobył wyróżnienie w konkursie Międzynarodowej Wystawy Satyrykon – Legnica 2026. Jego praca na kartonie z cyklu „Świętokrzyskie – ceremonie niebyłe” została zauważona jako reprezentantka działu „Żart i satyra”, czyli bardziej ogólnego z dwóch działów (drugim jest tematyczna „Strefa komfortu”). Dzięki temu odwiedzający będą mogli zobaczyć poza wydrukami charakterystycznymi dla Galerii Satyrykon, dzieła malarskie, co zdarza się o wiele rzadziej w tej przestrzeni wystawienniczej. To ciekawa odmiana, zwłaszcza, że za techniką idą kolejne warstwy – styl, wyraz, interpretacje tematów, a w końcu – emocje.
Ze wszystkimi cyklami autora kojarzy się słowo „tu”, albo jego dłuższa forma „tutaj”. I – być może wbrew pozorom – dobór jednego z tych wyrazów nie jest za żadnym razem przypadkowy. Krótkie, celowe „tu” bardziej pasuje do wskazania pewnych rzeczy bardziej punktowo, wręcz dotykowo, tymczasem dwusylabowe „tutaj” jest jakby bardziej płynne, rozległe, spokojne. To pierwsze krótkie słówko bardzo kojarzy się z cyklem dotyczącym domu – bliskich i zimowych pejzaży. Autor wskazuje postacie zainspirowane jego rodziną i przyjaciółmi tak, że można dość dokładnie opisać ich czynności, ubrania i inne atrybuty. Podobnie ma się z postaciami ukazanymi w cyklu „Świętokrzyskie celebracje” z podtytułem „Ależ oni tańczą!”, choć tu już bardziej rodzi się pytanie: czy Piotr Raurowicz ich zna? Jeśli tak, to czy to jego bliscy? Czy też może stanowią bardziej symboliczną grupę? Ale przede wszystkim oglądający zastanawia się nad powiązaniami tych osób z miejscem – czy z niego pochodzą, a może tylko zwiedzają na zaproszenie tubylca.
Choć obrazy związane z Polską wydają się sięgać dalej, to wciąż można rozważać je na najbliższym planie. Realistycznie przedstawione postacie są wyraźnie współczesne, łatwo rozróżnić ich gesty, stroje, nawet emocje. Wydaje się nawet, że w tych obrazach można się przejrzeć jak w lustrze, bo widz może z tymi osobami empatyzować, a często nawet utożsamić się z nimi. Tym razem nie ma większego znaczenia, czy artysta miał konkretnych modeli, czy może malował z pamięci, wyobrażeń. Istotne jest to, że widuje się ich na ulicach i drogach w całym kraju – kobiety w ciąży, dzieci, młodych chłopaków i dojrzałych ludzi.
„Tutaj” za to wszystko jest rozległe, niedopowiedziane, pochodzące jakby bardziej z rozmyślań poczynionych na spacerach w Górach Świętokrzyskich. Dotyczy to przede wszystkim widoków z cyklu przedstawiającego „Pejzaż Świętokrzyski”. Pola, góry, niebo – bezkres. Cykle przedstawiające ludzi też tego dotykają – w tle są bardzo podobne widoki, dalekie, spokojne, refleksyjne. Albo coś innego – polska flaga i nic więcej. Biało-czerwone tło jest sugestywne, nieco paradoksalne, bo ustawia obrazy w bardzo konkretnej rzeczywistości, a jednocześnie nie określa miejsca w sposób realistyczny, dosłowny.
Lech Janerka śpiewał: „Paradoksy bytu tu / Polska flaga to nie brud” i bardzo odbija się to właśnie w pracach Piotra Raurowicza, który nie zaciera przypadków wprowadzanych przez wybraną przez niego technikę – akryl na płótnie albo akryl i gwasz na papierze. Można dostrzec zacieki i rozmazania farby, czasem przypadkowe gesty, ślady stosowanego narzędzia. I tu pojawia się kolejny paradoks: coś, co rzeczywiście jest przypadkiem w sensie technicznym, zdecydowanie nie jest nim, jeśli chodzi o interpretację dzieł. Wprowadza dynamikę, zatrzymuje moment trwający wcześniej i później, wręcz zachęca oglądającego do zastanawiania się, w jakiej chwili się znajduje.
Słowa Janerki odbijają się w temacie łączącym wszystkie prace – jest nim Ojczyzna, zarówno ta wielka (Polska), jak i mała (Świętokrzyskie). Artysta zawsze pozostaje lokalny, zanurzony w tym, co geograficznie najbliższe, zamieszkały w swoim domu. Przedstawione sceny, jak się wydaje, mogłoby dziać się w przeważającej części świata – ludzie wszędzie się śmieją, martwią, tańczą albo odpoczywają w samotności. Jednak nigdzie nie byłoby to takie samo, jak w Polsce albo konkretniej – w Górach Świętokrzyskich właśnie.
Paleta Piotra Raurowicza nie składa się z mnóstwa różnych kolorów, ale tu kolejny paradoks – często oszczędne stosowanie barw prowadzi do tego, że obrazy wydają się statyczne. Nie tym razem i to właśnie przez dobór kolorów. Uderza często stosowany kontrast czerwieni i błękitów albo szarości. W przypadku obrazów pokazujących „Dom – bliskich i zimowe pejzaże” wszystko odbywa się na tle wieczornego nieba – bądź to jeszcze czerwonego, jakby skąpanego w łunie zachodzącego słońca, bądź to już po zniknięciu naszej najbliższej gwiazdy – w granacie. Podobnie jest w cyklu obrazów ukazujących tańczących ludzi, choć tu pojawia się jeden inny obraz, przedstawiający zabawę w ciągu dnia, z widocznym jasnym niebem i świętokrzyskimi polami w tle. W związku z tym kolor naszej flagi ojczystej wpisuje się w wybraną przez autora kolorystykę, ale tu czerwień jest mocniejsza, bardziej zdecydowana, jednoznaczna – nie obrazuje wszak naturalnych kolorów horyzontu, a jest bardziej symboliczna.
Ukazane postacie również zaznaczone są oszczędną kolorystyką, często nierzeczywistą. Zawsze opracowane konkretnym, dynamicznym czarnym konturem, dobrze zarysowane w gestach i emocjach, są jednocześnie pozbawione wyjątkowości w doborze barw. W przypadku cyklu związanego ze świętami są białe, w przypadku tańca – granatowe, czerwone, a nawet żółte i zielone, natomiast w przypadku cyklu o Polsce – ubrane na szaro, o brązowym odcieniu skóry. Dzięki temu zabiegowi malarzowi udało się wprowadzić poczucie połączenia między poszczególnymi postaciami, wydaje się, że w ten ciekawy sposób widać ich równość wobec siebie i pochodzenie z jednego miejsca, jednego środowiska.
Pierwszy i ostatni cykl zdecydowanie wyróżniają się na tym tle – są o wiele jaśniejsze, artysta w ich przypadku korzystał ze zdecydowanie szerszej palety barw. Wyraźnie widać inspirację i fascynację kolorami Gór Świętokrzyskich – zielonymi łąkami, żółtymi od rzepaków polami, cieniami rzucanymi przez drzewa. Co ciekawe projekt „Pejzaż świętokrzyski” jako jedyny w ogóle nie obrazuje ludzi, ale cały czas czuć ich obecność: rolników, spacerowiczów, osoby będące blisko natury, żyjące z nią na co dzień.
Wszystko to razem wskazuje na to, że uziemienie nie wyklucza rozmarzenia, bujania w obłokach. Góry Świętokrzyskie to zarazem spokój natury, jak i energia zabawy i folkloru. Piotr Raurowicz wyraźnie zainteresowany jest tym, jak świętuje się obecnie i jak świętowano kiedyś, ale zawsze w realiach tak bliskiego sobie regionu. Dobrze zna współczesne realia, co widoczne jest w cyklu zimowym i tym związanym z tańcem. W tym pierwszym postaciom zawsze towarzyszy pewien tajemniczy znak na niebie, najpewniej Gwiazda Betlejemska. Święta Bożego Narodzenia zresztą są w Górach Świętokrzyskich bardzo ważne, jest z nimi związanych wiele zwyczajów charakterystycznych tylko dla tego regionu, trudno sobie więc wyobrazić, żeby mogło ich zabraknąć w jego twórczości. A jednak przedstawione osoby wydają się do nich w pewien sposób zdystansowane, zamyślone, czasami jakby nieobecne, innym razem będące razem, ale wciąż jakby oderwane od samego przeżywania wydarzenia. Może dlatego nie spostrzegają Gwiazdy w tle.
Inaczej jest w przypadku tańca – tu ludzie spotykają się, aby być ze sobą, korzystać z wolnych dni albo wieczorów. Może to być wspólne wieczorne muzykowanie przy choince, kiedy ktoś przynosi akordeon, a ktoś inny grzechotki. Może być romantyczny taniec w parze, kiedy już jest ciemno, ale wciąż jeszcze ciepło. Innymi okazjami do tańca są dożynki, wesela i podobne wspólnotowe doświadczenia, podczas których bawią się ze sobą ludzie pełniący różne funkcje, w różnym wieku, wybierający garnitury albo bluzy.
Tymczasem dawne obyczaje opierają się na tym, co prawdziwe, wręcz potwierdzone etnograficznie, ale zdecydowanie twórczo przetworzone przez bajania Piotra Raurowicza. Wskazuje na to sam tytuł cyklu: „Ceremonie niebyłe” Bo czyż możliwe jest czyszczenie miotłą nieba, a przede wszystkim – odkurzaczem pola? A jednak w tym ostatnim przypadku robi to nie jedna osoba – tak symbolicznie przedstawione są wykonywanie koniecznych na wsi prac. Przodkowie obecnych mieszkańców regionu również cieszyli się tańcem, kiedy wszystkie obowiązki były już wykonane, a zapewne służył on także pewnemu zaklinaniu natury do sprzyjania człowiekowi. W końcu pojawia się wielki baran, przypominający nieco konia trojańskiego. Przy pomocy długich szczudłów prowadzi go grupa mieszkańców, podczas gdy inni, w tym kobiety z wiankami, zebrali się pod nim, aby być razem.
Spokój i zabawa, ojczyzna mała i duża, sprawy codzienne i wielkie, ludzie i natura – wszyscy ludzie to znają, ale Góry Świętokrzyskie to miejsce szczególne, gdzie oddycha się trochę inaczej. Właśnie tam zaprasza autor w swoich obrazach. Dobrze jest się tam wybrać, żeby pójść na spacer, potańczyć, a nawet pomarzyć. Być może zainspiruje to kogoś, żeby właśnie tam wybrać się na najbliższe wakacje albo ferie. Ale póki jesteśmy na Dolnym Śląsku, możemy przenieść się tam w wyobraźni dzięki pracom mieszkańca Gór Świętokrzyskich – Piotra Raurowicza.
Joanna Szlempo
Prace Piotra Raurowicza:








