logo Satyrykonu link do strony logo BIP link do strony
logo Letniej Akademii Filmowej link do strony Logo Legnicy Cantat
O Nas     Kalendarium     Działalność     Zajęcia     Przetwarzanie danych osobowych
baner


Lista wydarzeń

← Poprzednie | Następne →



logotyp sieci hoteli Qubus
logo LPWIK
logotyp Footbal Academy
reklama Galerii Piastów
logo ZAIKS-u
logotyp KGHM
logotyp radio taxi Wicar
logotyp MPK Legnica
 

Wystawa fotografii Zenona Żyburtowicza "NIEDYSKRECJE"

Kiedy: 02.10.2012 - 18.11.2012   godz. 00:00
Bilety: wstęp wolny
Miejsce: Galeria Satyrykon, Rynek 36, Legnica


Wernisaż wystawy 19 października 2012 godzina 18.00




Reporter i artysta fotografik. Podróżnik. Członek Académie Internationale de Lutèce w Paryżu, Stowarzyszenia Polskich Artystów Karykatury, Związku Polskich Artystów Fotografików i Stowarzyszenia Dziennikarzy Podróżników ,,Globtroter”. Fotografował dla „Schweizer Illustrierte” i wiedeńskiego „Die Ganze Woche”.

Laureat wielu nagród, między innymi: Telewizyjnego Kuriera Warszawskiego za najlepsze fotoreportaże roku 1986 i 1987; International Salon of Japan (The Asahi Shimbun, 1985, 1986, 1987); Inter press - Photo (Moskwa, 1985); Inter press - Photo (Bagdad, 1987); Nagroda Główna Stowarzyszenia Dziennikarzy Podróżników ,,Globtroter” za najciekawsze publikacje turystyczne w 2007r.; Festiwal Satyry Europejskiej - Koziołki (Poznań, 2008).

Autor albumów i książek: Syberia - z biegiem Jeniseju (nagroda „Pióro Fredry”, książka roku 1996); Szlacheckie gniazda (nagroda „Bursztynowa księga”, 1996); Ogniem i mieczem - portret filmu (1999); Szlacheckie gniazda II (2000); Pałace polskie (2002); „Stara baśń – kiedy słońce było bogiem” - portret filmu (2003); Syberia pełna tajemnic (2005); Muzeum Zamkowe w Pszczynie (2005); Urok lat minionych (2006); Zamki i pałace polskie (2007); Fotografia smaku (2002); Gwiazdka wielkanocna (2003); Benedyktyńskie smaki i smaczki (2008); Z dala od drogi (2008); Wypoczynek z duchami (2009); Polski Rok (2009), Blondynka - portret filmu (2010); Portret PRL - Twarze i Maski (2011).

Uhonorowany dyplomem Kapituły „Piękniejsza Polska”: „Za tworzenie piękna, którym możemy szczycić się przed światem” 2005.

Wystawiał w Argentynie, Australii, Brazylii, Chinach, Francji, Hiszpanii, Hongkongu, Indiach, Iraku, Japonii, Kanadzie, Korei Południowej, Luksemburgu, Nowej Zelandii, Portugalii, Turcji, USA, Wielkiej Brytanii, ZSRR.

Jego prace znajdują się w zbiorach Muzeum Kinematografii w Łodzi oraz Muzeum Karykatury w Warszawie.Jest takie zdjęcie, ostatnio dość często przywoływane. Płaska piaszczysta plaża. Brzegiem morza pomyka gromadka golasów różnej płci i wieku (w zasadzie młodzi) goniona przez krewką tradycyjnie przyodzianą (chustka i fartuch) babinę z kijem.
Starszym od razu włącza się odpowiedni guziczek - dancingowo wystylizowany „zmięty” Wodecki, popularny niegdyś przebój... Zderzenie socjalistycznego (pogomółkowskiego) purytanizmu z rewolucją obyczajową (napędzaną przez odwilż po 68, popularność „dzieci kwiatów” i napływającą – chyba z bałtycką falą - z pobliskiej Szwecji modę na naturyzm) jak dodają szacowni, Krzysztof Mroziewicz na przykład, zaangażowani ostatnio do „dopowiadania” podobnych obrazów komentatorzy. „Pozdrowienia z Chałup” - srebrny medal legnickiego Satyrykonu (Fotożartu) w 1986 roku. Inne - równie znane - choćby funkcjonariusz MO besztający skruszonego „przestępcę” - psa, kolejka desperatów do jarmarcznego Gabinetu Złudzeń itd. – nawet jeśli nie po raz pierwszy się pojawiły, to tu właśnie w Legnicy były doceniane i nagradzane. Teraz są przypominane na fali nostalgicznych wspomnień, rozrachunków z „nieoswojoną” przeszłością, rosnącej fascynacji młodszych egzotycznym peerelowskim urokiem, ale może przede wszystkim dlatego, że to po prostu znakomite zdjęcia, oprócz swego osadzenia w historii – niezwykle uniwersalne.
Bo czy naprawdę - wracając do punktu wyjścia - jedynie o ów naturyzm (fakt - jeden z największych obyczajowych skandali PRL) tu chodzi? Rozgrywająca się w ascetycznie pierwotnej przestrzeni natury konfrontacja golasów z „tekstylną” to przecież coś znacznie bardziej ogólnego. Można by rzec archetyp. Konfrontacja dwóch różnych rodzajów podejścia do życia, zderzenie odwiecznej „sztywnej” moralności (wiejskiej, katolickiej, o bardziej aktualnych obliczach już nie wspomnę) ze swobodą, czy może po prostu starości z młodością? Do tego jeszcze linearna kompozycja nasuwająca skojarzenia z czołówką znanej kreskówki. Szereg ewolucji - ale jakby w charakterystycznym odwróceniu. Co tu postępowe, a co wsteczne? Dokąd zmierzamy? Do czego (lub od czego) biegnąc do przodu uciekamy, do czego (i od czego) wracamy? A przecież to dalej jeszcze nie wszystko. Bo jakże paradoksalnie radosna jest ta cała „przerażająca” scena. Cała ta mknąca w lekkich, frywolnych podskokach (łącznie z fertyczną babiną) grupka. Aż budzi podejrzenia. Czy to rzeczywiście „życie uchwycone na gorąco”, czy może jednak jego dowcipna, inteligentna inscenizacja i interpretacja. Ta niepewność to dla mnie istotny składnik uroku tego zdjęcia i jego zagadka.

Chyba tylko nasz notoryczny (polski) brak poczucia humoru sprawił, że „Pozdrowienia z Chałup”, lub zdjęcia im podobne, nie znalazły się (przynajmniej dotychczas) w polskiej Galerii Fotoikon. Bo tam (wyjąwszy może „gest Kozakiewicza”), mimo że rzecz dotyczy przecież historii najnowszej panuje iście dziewiętnastowieczny duch powagi i cierpiętnictwa. A czy naprawdę te „najważniejsze z ważnych” dokumentujące i budujące naszą narodową tożsamość obrazy nie mogą być przynajmniej czasami fotożartem?



Że Zyburtowiczowi (nota bene autorowi postulatu w SPAK, aby fotożart uznać za autonomiczną dziedzinę sztuki karykatury) bliska jest wizja historii pozornie „marginalnej” „uczłowieczonej,” „odbrązowionej”, jak również wręcz „historii na wesoło” świadczą nie tylko ostatnie „peerelowskie albumy”, ale może jeszcze bardziej - książki poświęcone powstaniu filmów („Ogniem i mieczem” i „Stara baśń”). Rzecz charakterystyczna - w atmosferze zderzenia dwóch światów (tak malowniczego i spektakularnego zwłaszcza w przypadku produkcji historycznych) zachowuje się Żyburtowicz jak nałogowy kawalarz. Nie przestają go bawić rzeczy, które dawno już opatrzyły się cynicznym wyjadaczom i można odnieść wrażenie, że po prostu nie potrafi się oprzeć żadnej okazji do żartu. Choćby i sztubackiego, czy takiego, co to już wszyscy znają. Nieważne - on i tak (liczy się nie oryginalność pomysłu, a wykonanie) opowie. Ale zarazem widać, że owa wielopiętrowa konfrontacja realności i jej iluzji, bieżących zdarzeń z różnymi formami inscenizacji pociąga go z przyczyn głębszych, bo nasuwa fundamentalne również dla fotografii pytanie o prawdę przekazu i (wcale nieoczywiste) sposoby dochodzenia do niej.
Paradoksalna podwójność aktorskiego (ale też przecież i właściwego innym znanym postaciom) sposobu istnienia, granice, a przede wszystkim może sens i cel fotograficznej w nią ingerencji, to (jak sądzę) myśl przewodnia reprezentowanego na wystawie dość bogato, a przecież jakże skromnie na tle całego dorobku, zbioru „fotografii gwiazd”. Wałkowany w tabloidowych wywiadach bez końca problemu prywatności „celebrytów” (swojego czasu poświęcił mu przewrotną wystawę „W domowych kapciach”) puentuje tym razem jednym błyskiem flesza. Ale jakim! Zdjęcie aktorskiego małżeństwa Łukaszewiczów ma w sobie lapidarność, prowokację i przewrotność paradoksów Oskara Wilde’a. Wyjąwszy jednak szczególnie delikatne sytuacje (jak nie puścić pary z ust pozornie pokazując wszystko) to fotograf, który uwielbia opowiadać. Widać to w reportażach, komentarzach do własnych zdjęć i samych zdjęciach. Ze wszystkich ludzkich historii nie interesuje go chyba tylko jeden rodzaj - historie fałszywe. Interesuje natomiast prawda zawarta w rozmaitych formach kreacji i autokreacji. Nie goni więc za sensacyjną migawką, do której da się coś „dorobić”. Wręcz przeciwnie niczym dawny malarz pracowicie inscenizuje (niekiedy prowokacyjnie sztuczne) tło i okoliczności portretu, co nie znaczy, że jest wobec swoich gwiazd aż tak, jak mogłoby się to wydawać na pierwszy rzut oka, łagodny. Konfrontuje je z rekwizytami tak przykuwającymi uwagę (o zwierzętach i dzieciach już nie wspominając), że w zetknięciu z nimi może zblednąć najsilniejsza nawet osobowość. Hanka Bielicka na Harleyu. Wcale nie udaje, że jedzie, ale czy ktoś wątpi, że gdyby zaszła potrzeba, naprawdę mogłaby pojechać? Śliczna Katarzyna Skrzynecka obok olbrzymiej kiczowatej złotej żaby. Całuje, czy może raczej czeka na pocałunek, który właśnie ją samą (swojego czasu najzdolniejszą aktorkę pokolenia) z „żabiej skóry” kiczu odczaruje i przemieni? Zabójczo dowcipnie (w końcu ćwiczy od lat) walczący z filmowymi wizerunkami z młodości Daniel Olbrychski.... I wreszcie Andrzej Łapicki. Niezmiennie elegancki i przystojny w towarzystwie prześlicznej młodej kobiety (nie wszyscy od razu muszą wiedzieć, że to wnuczka.) Prawdziwy „Łapa” z dawnych wspomnień Konwickiego. Pokerowo tajemniczy (z damą w rękawie), ale uległy wobec nietuzinkowych atutów płci przeciwnej. Jak w prawdziwej pięknej anegdocie jego życia.




A choć na tej wystawie to ludzie przykuwają uwagę najbardziej, są tylko jedna z części bogatego świata Zenona Żyburtowicza. Pełnego dźwięków (muzyka pełni w nim szczególną rolę), smaków (np. potraw Zofii Nasierowskiej), odchodzących w przeszłość form - chałup, dworków i pałaców (wraz z mieszkającymi w nich duchami), świata po bratersku dzielonego ze zwierzętami (konia można nie tylko zobaczyć, ale i z nim się uśmiać) i sięgającego od Albanii może nie do Zimbabwe (coś jeszcze do sfotografowania zostało), ale na pewno przynajmniej do Urugwaju.

Beata Adamek




ZENON ŻYBURTOWICZ
zenzyb@wp.pl
(+48) 602 308 499




 

Dodaj swój komentarz:

Pseudonim: 

Komentarz: 


Stolica Polski?:
(antyspam) 


   

Newsletter


Wpisz swój adres e-mail jeśli chcesz otrzymywać informacje o koncertach, imprezach, zaproszeniach...


Przetargi

Rozstrzygnięcie przetargu na fizyczną ochronę mienia i obiektu zwanego Akademią Rycerską w Legnicy.
Przetarg na fizyczną ochronę mienia i obiektu zwanego Akademią Rycerską w Legnicy.
Ogłoszenie o rozstrzygnięciu przetargu
Przetarg na dostawę sprzętu elektronicznego i oświetleniowego dla Legnickiego Centrum Kultury.

[czytaj więcej...]



reklama Galerii Piastów
logotyp sieci hoteli Qubus
logo LPWIK
logotyp radio taxi Wicar
logotyp KGHM
logotyp MPK Legnica
logo ZAIKS-u
logotyp Footbal Academy





 
                   


© Legnickie Centrum Kultury 2003-2019   tel. 76 723-37-00   e-mail: lck@lck.art.pl